Adam Snarski

Autobus do Polski (16) emigracja śmiać się czy płakać

Widziałem tylko przez okno wśród całego tłumu Polaków oczekujących na odprawę biletową u kierowcy jedną perełkę. Perełka ta błyskotliwością swą, otwartością na wszelkiego rodzaju znajomości, aparycją i wielgachną torbą podróżną przyciągała uwagę nie tylko moją.  Zaciekawiła wszystkich dookoła siebie.  Przełykając kolejne kęsy bułki, przyglądałem się z zaciekawieniem – pomyślałem artystka, tajemnicza artystka…! Szybko się okazało, że to ta jedna z wielu stanowczych kobiet. Założyła jeansy i myślała, że w ten sposób stała się feministką!  Na ten przykład, na wstępie zaznaczyła donośnym głosem niczym megafon najnowszej generacji, że nie toleruje palenia papierosów w jej towarzystwie. Podobno Frizia (mały pies i też podobno w torebce, które nikt przez całą podróż nie widział) jest wyczulony na dym i dostaje ”kociego bzika”! Cokolwiek to oznacza, żaden mężczyzna nie odważył się sprawdzić czy to prawda czy wymyślona bujda.

Kiedy przyszła kolej Pani z kocim pieskiem widmo w torebce, od razu wiedziałem, że kolejni pasażerowie nie tak prędko się odprawią… To jedna z tych kobiet kiedy każdy czyn, działanie, słowo, wyrażenie, wypowiedź, wydanie głosu, myśl, opinia, gest ludzi dookoła tej że Pani podlega jedynie słusznej, obiektywnej interpretacji – dokonanej rzecz jasna przez nią samą. Dodatkowo do tej interpretacji na proste pytania kierowcy używa minionych wydarzeń z całego jej życia. A miała o czym opowiadać.  No, ale w końcu skończyła. Usłyszałem tylko, że jej numer siedzenia to 19. I tu pojawiła się zatrważająca pustka w mojej głowie, później szum, a później pojawiła się … jej twarz nade mną. Za co?! Nikogo nie zabiłem, nie okradłem, nie uderzyłem, nie oplułem … innych grzechów nie pamiętam. Trudno, stało się. Uśmiechnąłem się – tak, oczywiście to Pani siedzi ze mną. Nie pytając usiadła od strony zewnętrznej, wciskając mnie swoją twarzą i siłą przebicia pod okno. Już po kilku minutach rozmowy Panią X, bo naprawdę nie wiem jak ją określić – huragan, burza, tajfun, tsunami, dało się zauważyć, że to również jedna z tych Pań, która wrze i zamarza w jednej chwili bez wyraźnej przyczyny, a spojrzeniem spala każdego niewiernego. Dokąd Pani jedzie? – zapytałem. – Nie chrzań mi Pan tutaj, odsuń się Pan, zdenerwowałam się, muszę zmierzyć ciśnienie. Co ja takiego zrobiłem? Czy to ja? Czy kierowca, czy może któryś z Panów na fajce drogą, złotą i najdroższą Panią zdenerwował.  Ale chwileczkę, przypomniałem sobie słowa mojego starszego brata – kobieta ma prawo być zła i wyprowadzona z równowagi z każdego powodu, prawdziwego lub wymyślonego, o każdej porze i w każdych okolicznościach jakie, w swej jedynie słusznej ocenie uzna za stosowne. Uspokoiło mnie to na chwilę, wytłumaczyło jej działanie. Widzicie! Fajnie jest mieć rodzeństwo!  Wyjęła całe oprzyrządowanie, zmierzyła ciśnienie. Zaczęła płakać, pić wodę, śmiać się i znów płakać. dodatkowo jej twarz w odbiciu szyby osładzała mi podróż. Poczym wstawała z siedzenia i patrzyła na pasażerów z przodu i z tyłu, przybierała pozycję jakby oczekiwała oklasków?!

Przyszedł moment, którego obawiałem się jednak najbardziej. Zaczęła chcieć ze mną rozmawiać. O tym, że jej syn nie szanuje, ale za to gra w piłkę, o tym że jej mąż jest turkiem, ale za to w marę dobrze opiekował się synem, o tym że jej matka, czyli babka syna jest z nim, ale za to jest deko szurnięta. O w ten deseń prowadziła konwersację. W tym momencie, wiedziałem, co czuli rozbitkowie  z serialu zagubieni – daleko od domu, z nieprzyjaciółmi w lesie, skazani na własne towarzystwo. Aby urwać ten słowotok, chciałem zrobić sobie przerwę na kanapkę, choć głodny wcale nie byłem. Martwiłem się tylko, że kanapek może mi zabraknąć do robienia tych przerw w konwersacji z nią – niezwykle ciekawych! Droga Pani, spojrzała głodnym wzrokiem na wyciągniętą przeze mnie kanapkę, po czym znów się rozpłakała. W skrócie – nie miała czasu zrobić nic dojedzenia, tak szybko się pakowała.  Pomyślałem, że w innej teorii, to ten jej pies widmo mógłby być sprawcą braku kanapki. Nic to. Dzielę się podobno tym co mam. I stało się! Zawsze pamiętam, jako prawnik, ze zboczenia zawodowego, aby się ubezpieczać – proszę nie mieć innych skojarzeń. Chodzi mi o to, że mogłaby być na ten wzór, np. na coś uczulona. Dając kanapkę zapomniałem powiedzieć, że ”nie biorę za nią odpowiedzialności”. Kobieta feministka z archiwum X – jako moja nierozwiązana zagadka, wzięła gryza i się skrzywiła. Spakowała kanapkę i powiedziała, że zachowa na później. Okey, master szef to ja nie jestem, ale żeby aż tak zniesmaczyć jej podróż… Spojrzałem na zegarek. Jeeest! Minęła godzina. Może kolejne jakoś przetrwam.

I tak podczas tej podróży nauczyłem się, że cuda się zdarzają. Nauczyłem się też, że człowiek to jednak chyba płaci za swoje grzechy i to chyba nawet za te najmniejsze. Nigdy nie wiesz kiedy i gdzie!

Możliwość komentowania została wyłączona.

Kontakt:

e-mail: kontakt@adamsnarski.pl
telefon: 794 341 765

Media społecznościowe:

adamsnarskipl
burmistrz_snarski
snarski_adam