Czytam właśnie na portalu mojelesko.pl o rejestracji na zajęcia dla podkarpackich dzieci i młodzieży w Politechnice Dziecięcej. Zajęcia odbywają się w Rzeszowie, Dębicy, Mielcu, Stalowej Woli, Rzeszowie … a nawet w Ustrzykach Dolnych. Tylko nie w Lesku. Zastanawiam się skąd ten opór włodarzy? Przecież walcząc z ościennymi gminami potrafili donieść na sąsiadów jeśli chodziło o dowóz uczniów z terenu gminy Lesko w pobliskie miejscowości. Oczywiście, że wtedy chodziło o subwencję na każdego ucznia dla miasta (łączna kwota 495 tysięcy złotych). Włodarze lescy nie pytali, dlaczego rodzice preferują wysłać swoje dzieci do innych niż leskie szkoły. Może nad tym należałoby się pochylić? Do dziś nikt się tym nie zajął. W przypadku Politechniki Dziecięcej miasto nie widzi interesu, bo nie ma z tego materialnego zysku i najwidoczniej stąd ten brak zainteresowania. Bardzo błędne myślenie. To świadczy o tym, o czym pisałem już kilkukrotnie – obecni włodarze dawno zapomnieli o mieszkańcach. Liczy się sama władza dla władzy, niestety.